Zdjęcie przedstawiające Wojciecha Beśkę

O mnie

W tej rubryce powinien chyba „wywołać” siebie (nie jak ducha – jak 24-bitowego RAW-a, albo jak klasyczną rolkę Fuji Velvia). A więc należałoby wyeksponować wyróżnienia i nagrody, podeprzeć się dyplomami i kursami, atestami, certyfikatami, podkreślić referencje, zaakcentować publikacje. A na koniec podlać wszystko gęstym, aromatycznym sosem cytatów od Bressona, Leibovitz, Newtona. Paradoks jest taki, ze autorami najlepszych cytatów o fotografii są Ci, którzy na co dzień raczej władają piórem (Salman Rushdie, Roland Barthes, Susan Sontag) – cóż fotografom zawsze chyba brakowało odpowiednich słów.

Więc może powinny mnie zdefiniować profile odpowiednich portali społecznościach, nawałnica lajków, grad polubów, eksplozja szerów, erupcja falołów, kakofonia tłitnięć, dżungla thumbup-ów, subscribe- -coś tam i dwu-zdaniowe (tfu-zdawkowe) komentarze – kto jeszcze wierzy w wyznaczniki, które za grosze można kupić na allegro...

No dobra może jednak spróbuję…

Nazywam się beSKY - fotografia to moja pasja tajny sposób na dekodowanie szarej rzeczywistości, to metafizyczny łącznik z wiecznością. Wszystko zaczęło się 30 lat temu kiedy wyłowiłem ze studni wodoszczelny aparat mojej babci (fotografuję nim do dziś) i zaplątałem się w tajemniczą kliszę w warsztacie dziadka (przewróciłem się, a moje zęby łapczywie wbiły się w negatyw). Wyedukowałem się i oświeciło mnie w trybie bezprzewodowym RC. Należę do elitarnego konsorcjum maGNOM PHOCiA. Opublikowali moje ogłoszenie w Wyborczej (zdjęcie samochodu było mojego autorstwa). Aktualnie mój profil śledzą i śledzą. Fotografuje kosmicznym, modułowym bezlusterkowcem, ale nie boję się też ćwierć produktów fotograficznych zwanych NotSoSmart-fonami. Pamiętajcie - każda sesja u mnie będzie niczym kampania reklamowa Lavazzy.

„Fotografia to nieustanne pstrykanie” George Shutter


PRZEPRASZAM. …Jeszcze raz…

Nazywam się Wojciech Beśka i jestem osiedlowym fotografem. Chciałbym napisać o sobie, kilka rzeczy, ale najwięcej mówią chyba o mnie zdjęcia w galerii. Są tam miejsca, które mnie przyciągają, muzyka, która mnie porusza, są osoby, które dla mnie wiele znaczą. Jest wszystko to, co kocham w fotografii. W sumie to chyba nie było potrzeby tu zaglądać. Tyle o mnie. Tyle z mojej strony.